Dramat mniejszości Rohinga w Birmie

Po dłuższym czasie powracamy do cyklu felietonów pisanych przez Naszych Członków i Sympatyków. Dzisiaj zajmujemy się konfliktem, który dotychczas umykał z pola widzenia światowej opinii publicznej: Dramat mniejszości Rohinga w Birmie.

Birma – oficjalna nazwa to Republika Związku Mjanmy – to bardzo multietniczne i zróżnicowane pod wieloma względami społeczeństwo. W Birmie od bardzo długiego czasu nie było spisu powszechnego, ale szacuje się, że zamieszkuje ją 55-60 mln. ludzi, z czego Birmańczycy to tylko 60% ludności, a pozostali mieszkańcy to mniejszości etniczne, niektóre bardzo wyraziście różniące się od pozostałych (posługują się one ok. 130 językami, z których większość nie jest sklasyfikowana w żadnych oficjalnych opracowaniach). Birmańczycy zamieszkują środkową część kraju, natomiast mniejszości obrzeża państwa. Ludność mniejszości Rohinga (uznawana wymowa to „Rohindża” lub „Rohinia”), zamieszkuje stan Rakhine, czyli dawny Arakan, położony w pd-wsch części kraju przy granicy z Bangladeszem, a mówi w języku Bengali (tak jak w Bangladeszu i we wschodnich Indiach). Podstawową różnicą pomiędzy Rohinga a Birmańczykami jest religia, Rohinga to Muzułmanie a Birmańczycy to wyznawcy Buddyzmu Therawada – szkoły buddyzmu najbardziej zbliżonej do oryginalnego nauczania Buddy. Podłoże obecnego konfliktu etniczno-religijno-politycznego sięga czasów XVI w. Obszar Arakanu był wtedy bardzo dobrze rozwinięty cywilizacyjnie, a jego stolica Mrauk-U była bogatym miastem pełniącym rolę ważnego ośrodka wymiany handlowej i już wtedy rysowały się pierwsze konflikty pomiędzy bogatszym muzułmańskim Arakanem a jego biedniejszym buddyjskim, wschodnim sąsiadem. W XIX w podczas wojen brytyjsko – birmańskich, Brytyjczycy skolonizowali Birmę i przyłączyli do niej terytorium Arakanu. Imperium Brytyjskie przez długie lata sprawowało swoją władzę nad koloniami w Azji Południowej z Kalkuty (aż do roku 1912, kiedy administrację przeniesiono do Nowego Delhi), gdzie mówiono w języku Bengali. Właśnie ze względu na język przedstawiciele ludności Rohinga weszli do administracji brytyjskiej i stali się postrzegani przez Birmańczyków jako kolonizatorzy co bardzo podsycało istniejący już konflikt etniczno-religijny. W 1948 roku Birma uzyskała niepodległość i aż do roku 1962 kraj ten można było uważać za demokratyczny. W tym czasie rządy Birmy starały się opierać wpływom komunistów i wojskowych, jednocześnie bardzo podkreślając buddyjskie korzenie państwa, podsycając tym niechęć do ludności niebuddyjskiej.

W 1962 roku doszło do zamachu stanu i władzę w Birmie przejęło wojsko, wprowadzając system socjalistyczny, który jak twierdzono oparty był na buddyźmie. W czasie rządów junty wojskowej Birma stała się jednym z najbardziej izolowanych i najbiedniejszych państw świata. Warunki życia ludności Rohinga dramatycznie pogorszyły się w 1982 r., kiedy to na mocy uchwalonej konstytucji pozbawiono ich obywatelstwa i dokumentów, a co za tym idzie dostępu do edukacji, ochrony zdrowia czy birmańskiego rynku pracy. Szacowana na 1 – 1,3 mln. ludność Rohinga stała się z dnia na dzień „bezpaństwowcami” i pozbawiono ją praw obywatelskich. Niedługo po tym, jak powstało niepodległe państwo Bangladesz ok. 200 tyś Rohinga wyjechało tam, jednakże kraj ten sam borykający się z bardzo dużymi problemami ekonomicznymi nie mógł zapewnić bytu uchodźcom z Birmy. Po 2-3 latach mieszkania w obozach dla uchodźców w Bangladeszu, Rohinga wrócili na teren Birmy. Niestety okazało się, że podczas ich nieobecności birmański rząd osiedlił w opuszczonych wioskach buddystów z innych regionów, tak więc część mniejszości Rohinga była pozbawiona nie tylko praw obywatelskich, ale także miejsca do mieszkania. Konflikt na linii muzułmanie – buddyści bardzo eskalował. Od pierwszego wielkiego exodusu Rohinga do Bangladeszu miało miejsce jeszcze kilka dużych fal uchodźczych – lata 1991–1992, 2012 i od 2015 aż do teraz. Sytuacja ludności Rohinga nazywana jest często „Azjatyckim Darfurem” – jest to ogromna tragedia ubogich ludzi, których nikt nie chce – Birma ze względów historyczno-religijnych, Bangladesz jest za biedny żeby przyjąć tylu uchodźców, Tajlandia nie chce ich również ze względów ekonomicznych. Przez pewien czas Rohinga upatrywali szansę na poprawienie swojego losu w emigracji do Malezji i Indonezji (kraje muzułmańskie), ale i tam nie spotkali się z ciepłym przyjęciem. W rejonie Morza Andamańskiego Rohinga nazywani są „Ludźmi na tratwach” – kiedy to na byle jak zbudowanych tratwach próbują wydostać się z Birmy i dopłynąć do jakiegokolwiek innego kraju. Trwająca obecnie fala uchodźcza szacowana na 480 – 500 tyś. ludzi (połowa ludności Rohinga) jest dotychczas największą. Obecnie konflikt w Rakhine pomiędzy ludnością muzułmańską a buddyjską (wspieraną przez wojsko) przekształcił się w regularne walki zbrojne, palenie całych wiosek i mordowanie ludzi. Kreujące się na demokratyczne nowe władze Birmy przeprowadzają czystki etniczne na niespotykaną skalę. Konflikt z Rohinga i jego propaganda w narodowych mediach stały się detonatorem uaktywnienia na niespotykaną dotąd skalę nacjonalizmu buddyjskiego. Powstało Stowarzyszenie Patriotycznych Buddystów Mjanmy – organizacja propagująca nacjonalistyczny i agresywny buddyzm wspierana przez władzę. W obliczu krwawego konfliktu w Birmie oczy świata zwróciły się na Aung San Suu Kyi – laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla, oczekując od niej jednoznacznego potępienia rządu birmańskiego (w którego skład sama wchodzi) za krwawe masakry w Rakhine. Niestety światowa opinia publiczna nie doczekała się takiej reakcji ze strony Aung San Suu Kyi. Niektórzy laureaci Pokojowego Nobla oraz setki tysięcy ludzi podpisało się pod petycją o odebranie jej nagrody, gdyż, jak piszą, straciła ona autorytet moralny, jednakże zasady przyznawania nagrody nie przewidują jej odebrania. Choć tragedia ta trwa od lat do niedawna był to temat tabu, o którym milczały światowe media (poza nielicznymi wyjątkami). W 2013 roku ONZ opisywał Rohinga jako jedną z najbardziej prześladowanych mniejszości etnicznych na świecie. Na szczęście obecnie zaczyna się coraz więcej mówić o tych wydarzeniach, a problem stał się międzynarodowy i bez pomocy społeczności międzynarodowej nie zostanie rozwiązany. W tej chwili najważniejsze jest powstrzymanie wojska birmańskiego od egzekucji na ludności Rohinga, a także pomoc materialna (woda, żywność, środki higieny) dla ludzi mieszkających w obozach w Bangladeszu oraz w Rakhine. Jak mówi prof. Bogdan Góralczyk rozwiązaniem kwestii Rohinga mógłby być „okrągły stół”, przy którym zasiedliby przedstawiciele Rohinga, Birmy, Bangladeszu i społeczności międzynarodowej. Obawia się on również tego, że jeżeli świat nie zainterweniuje, to w powstała próżnia może zostać wypełniona przez islamskich ekstremistów.

Niestety obecnie sytuacja ludności Rohinga jest dramatyczna, do ogromnej eskalacji przemocy doszło po 25 sierpnia bieżącego roku, kiedy kilku powstańców Rohinga zaatakowało birmański posterunek policji, która w odwecie spaliła ponad 200 wsi. Od ludzi, którym udaje się przedostać do Bangladeszu świat dowiaduje się o gwałtach, masowych zabójstwach i torturach. Niestety rząd birmański blokuje dostęp pomocy humanitarnej do Rakhine, zamykając tym samym dostęp do wody, pożywienia i leków. Jednocześnie, jak donoszą pracownicy organizacji pomocowych, ogromnej rzeszy ludzi mieszkających w obozach dla uchodźców w Bangladeszu grozi katastrofa humanitarna, ze względu na tragiczne warunki, które pogarsza dodatkowo trwająca tam jeszcze pora deszczowa.

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2019 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?